Każdy, kto kiedyś trenował, widział to zdjęcie. Z lewej facet w lustrze, blady, zmęczony. Z prawej ten sam facet sześć tygodni później — opalony, naoliwiony, zamknięty kadr. Pod spodem napis: „-12 kg, jeden suplement, zero diety”.
Tutaj zobaczysz realne historie ludzi, z którymi pracowałem przez ostatnie 20 lat. Z konkretnymi parametrami. Z realnym czasem trwania. Z opisem, co działało, a co po drodze trzeba było zmienić. *Bez ściemy z Photoshopa, bez podkręconej kamery, bez obietnic, że „u Ciebie też w 30 dni”.*
Każda transformacja wygląda inaczej. Bo każde ciało, każda historia zdrowotna i każdy harmonogram pracy są inne. Jednego łączy jednak wszystko — proces, który nie kończy się po zakończeniu współpracy.
Minus 14 kg w 4 miesiące, udało nam się zachować masę mięśniową i siłę.
Poprawa kompozycji sylwetki, minus 6 kg, w końcu udało się nam pokazać suche, tware mieśnie zamiast miękkiego wyglądu.
Rekompozycja, -20 cm w pasie, – 10 kg, wzrost siły i lepsze samopoczucie.
Poprawa formy przed wakacjami, redukcja tłuszczu, i budowanie masy jakościowej.
Poprawa sylwetki przy treningach MMA, bez klasycznego treningu siłowego.
Pierwszy mit do obalenia: metamorfoza to nie tylko waga.
Większość ludzi, którzy do mnie trafiają, ma w głowie jedną liczbę — kilogramy, które chcieliby zrzucić. Po pierwszej rozmowie okazuje się, że pod tą liczbą siedzi pięć innych spraw. Bóle pleców od siedzenia za biurkiem. Brak energii o 15:00. Sen, który nie regeneruje. Plateau na sztandze. Spadek libido. Wreszcie — utracone poczucie kontroli nad własnym ciałem.
Kiedy patrzę na „przed i po” moich podopiecznych, kilogramy są tylko jednym z kilkunastu parametrów, które zmieniają się po drodze:
Dlatego nie obiecuję nikomu „-15 kg w 3 miesiące”. Obiecuję proces, w którym 8 z 10 wymienionych parametrów ruszy do przodu — w tempie, które ciało jest w stanie utrzymać.
Chcesz zobaczyć, czy Twoja historia może wyglądać podobnie? Umów konsultację →
Po setkach podopiecznych mogę powiedzieć z dużą pewnością: różnica między efektem 3-miesięcznym a tym, który podopieczny utrzymuje przez kolejne lata, sprowadza się do trzech filarów. Tych samych, na których opieram każdą współpracę.
Twoje ciało nie czytało książki o tym, jak powinno reagować na deficyt 500 kcal i 3 treningi w tygodniu. To, co działa u jednego, u drugiego daje zerowe efekty. Albo gorzej — kontuzję, frustrację, kolejne porzucenie.
Dlatego pierwsza rozmowa to nie „weź ten plan, do zobaczenia za miesiąc”. To 60 minut wywiadu — historia zdrowotna, codzienny harmonogram, sen, stres, co już próbowałeś, co u Ciebie nie zadziałało, dlaczego myślisz, że tym razem ma być inaczej. Z tego buduję plan, który ma sens u Ciebie.
Plan, którego nie rozumiesz, jest planem, który porzucisz przy pierwszym napięciu. Wakacje, choroba dziecka, deadline w pracy — i wracasz do punktu wyjścia.
Plan, który rozumiesz, to plan, który modyfikujesz pod siebie i utrzymujesz przez lata. Dlatego nie wydaję poleceń. Tłumaczę, dlaczego robimy ten przysiad, a nie tamten. Dlaczego białko musi być na każdym posiłku. Dlaczego deficyt 600 kcal po dwóch tygodniach przestaje działać.
To różnica między „masz plan” a „wiesz, jak budować swoje plany”.
Szybkie wyniki są fajne na zdjęciu. Trwałe wyniki są lepsze w życiu.
Większość metamorfoz, które widzisz w internecie, kończy się dwa miesiące po zdjęciu z prawej strony. Bo zostały zbudowane na deficytcie 1000 kcal, 6 treningach tygodniowo i woli, która kiedyś musi się skończyć. Moi podopieczni budują wynik wolniej — i dlatego nie wracają do punktu wyjścia, gdy znika kontakt ze mną.
Realne tempo redukcji u zdrowej osoby w odpowiednim deficycie to 0,5-1 kg tygodniowo. Czyli 4-8 kg w 2 miesiące. Mniej niż obiecują reklamy. Więcej niż utrzymasz po roku, jeśli próbowałeś „szybkich” diet.
Nie każdy nadaje się na natychmiastowy start. Po 20 latach widzę dwie sytuacje, w których lepiej najpierw poczekać:
Sytuacja 1 — brak realnych 3-4 godzin tygodniowo na trening i przygotowanie posiłków. Nie chodzi o motywację. Chodzi o fizyczną dostępność czasu. Jeśli pracujesz 60 godzin tygodniowo i wracasz do dwójki małych dzieci — to nie czas na program 5x w tygodniu. Możemy zacząć od minimum, które realnie zmieścisz w grafiku, ale potrzebny jest punkt zerowy honesty.
Sytuacja 2 — świeży uraz lub aktywne leczenie. Rehabilitacja po świeżej kontuzji wymaga współpracy z lekarzem prowadzącym i często innego punktu startowego niż „metamorfoza sylwetkowa”. Tu zaczynamy od konsultacji fizjoterapeutycznej, nie od planu treningowego.
W każdej innej sytuacji — start ma sens. Pierwsze, co robimy:
Sprawdź ofertę współpracy i cennik →
Nie ma „typowej”. U mężczyzny 35-letniego, który ma 15 kg nadwagi i 4 treningi tygodniowo do dyspozycji, widoczna zmiana sylwetki przychodzi w 3-4 miesiące, stabilna w 6-8. U kobiety po dwóch ciążach, która chce odbudować mięśnie i wytrzymałość — pierwsze efekty po 4-6 tygodniach, transformacja sylwetkowa po 5-7 miesiącach. U zaawansowanego sportowca, gdzie chodzi o wyrwanie ostatnich 2-3% formy — czasem to praca 12 miesięcy.
Realne ramy: planuj na 6 miesięcy, jeśli chcesz wynik, który zostanie z Tobą na lata.
Wtedy plan musi być pod ten czas ułożony, a nie pod podręcznikowy ideal. Pracowałem z podopiecznymi, którzy zaczynali od 2 sesji tygodniowo po 30 minut. Kluczowa była nie ilość, tylko regularność i dobór ćwiczeń, które dają największy zwrot z czasu — przysiad, martwy ciąg, wiosłowanie, wyciskanie.
To nie jest optymalne — jednak realne, i lepsze niż plan na 5 sesji, którego nigdy nie utrzymasz.
Nie do wszystkiego. Jeśli celem jest budowa solidnej masy mięśniowej i siły, w pewnym momencie sztanga z dużym obciążeniem przyspiesza pracę. Mimo to na pierwszych miesiącach metamorfozy bardzo dobre wyniki daje trening z hantlami, kettlebell, gumami i własnym ciężarem ciała — pod warunkiem dobrego doboru ćwiczeń i progresji.
Część moich podopiecznych w prowadzeniu online trenuje w domu. Działa.
Tak — pod jednym warunkiem. Online wymaga od Ciebie większej samodzielności w wykonaniu (technikę pokazujemy przez video, korygujemy po nagraniach, ale nie ma mojej dłoni przy łopatce w realnym czasie). W zamian masz pełen pakiet: plan treningowy, rozpiska makro, dobór suplementacji, kontakt na codzień, korekty w czasie rzeczywistym.
Setki moich podopiecznych z całej Polski zrobiło metamorfozę bez ani jednej wizyty w Koninie. Żadnego „PDF i spadaj” — ciągły proces, kontakt w tygodniu, korekty pod aktualną sytuację.
To akurat dobry punkt startu. Wiesz, czego nie chcesz. Wiesz, dlaczego się nie udało. To zaoszczędza nam dwóch miesięcy ślepych uliczek.
W mojej praktyce najczęściej spotykam osoby, które już próbowały „samodzielnie”. Pięć diet. Trzy plany z YouTube. Dwa rozpalone Excele. Wszystkie skończone w połowie. Problem prawie nigdy nie był w wiedzy — był w braku spersonalizowanego planu i kogoś, kto pyta „co u ciebie w tym tygodniu?”.
Tylko za Twoją zgodą. Każdy podopieczny, którego zdjęcie / historia są publikowane, podpisuje to świadomie. Możesz pracować ze mną i zostać „anonimowy” przez całą współpracę — to nie wpływa na proces.
20 lat. Setki podopiecznych. Jedno wspólne pytanie pierwszego spotkania: „Czy u mnie też się uda?”. Odpowiedź jest zawsze taka sama: uda się tak długo, jak długo plan będzie pod Ciebie ułożony, a nie pod cudzą fantazję, jak Twoje ciało powinno działać.
Nie musisz mieć gotowego planu. Nie musisz wiedzieć, czy wybierasz prowadzenie online, konsultację czy fizjoterapię. Napisz, powiedz mi, gdzie jesteś teraz i dokąd chcesz dojść. Resztę ogarniemy razem.
Umów konsultację — formularz kontaktowy →
Sprawdź pełną ofertę i cennik →
Poznaj mnie bliżej — trener personalny Konin →